Nie możesz przestać o nim myśleć. Na wzmiankę o nim twoje, serce bije szybciej, jednak widziałaś go tylko raz? Sprawdź, czy można zakochać się od pierwszego wejrzenia!

Nie możesz przestać rozmawiać o tej osobie, mimo że jej nie znasz, a każda myśl o niej sprawia, że się uśmiechasz i widzisz świat przez różowe okulary. Mimo że widzieliście się tak krótko, chcesz dążyć do głębszej relacji i poznawania tej osoby.

Często słyszy się o tzw. „miłości od pierwszego wejrzenia”. Zjawisko to zwykle zdarza się w najmniej oczekiwanym momencie naszego życia i niektórzy porównują je do rażenia piorunem. Ale czy faktycznie można to nazwać miłością?

Miłość to uczucie, które rodzi się stopniowo. Należy je budować pomału i pielęgnować oraz dbać, by trwało jak najdłużej. Dlatego w tej sytuacji, widząc kogoś po raz pierwszy, nie jesteśmy zakochani, lecz silnie zauroczeni. Jesteśmy zafascynowani drugą osobą, która mogłaby być naszym potencjalnym partnerem. Najczęściej towarzyszy temu silny pociąg fizyczny. Nazywamy to także ,,chemią”, czyli pożądaniem połączonym z podekscytowaniem.

Nasz obiekt zainteresowania stoi na pierwszym planie, a reszta świata przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Uczucia towarzyszące ,,miłości od pierwszego wejrzenia” nie są trwałe. Możemy bliżej poznać tę osobę i po upływie czasu faktycznie się w niej zakochać, lecz może się też zdarzyć, że to co czuliśmy wygaśnie i nasz stan emocjonalny wróci do stanu, w którym byliśmy przed ,,zakochaniem się”.

Zdarzyło Wam się stracić głowę dla kogoś, kogo widziałyście tylko raz? Piszcie w komentarzach!

Czy można zakochać się w kimś, kogo widziało się jeden raz?

Źródło zdjęć: Pexels http://favim.com

PODZIEL SIĘ

7 KOMENTARZE

  1. Oj, zdarza się.. ale częściej jest to zwykłe zauroczenie, niż miłość. Dwa miesiące temu pojechałam na 3 dni na Białoruś z kolegami. Wsiedliśmy do busa w Białymstoku i wśród pasażerów jechał taki chłopak, który wpadł mi w oko. Miał taki łobuzerski wygląd, dużo tatuaży, dżinsową kurtkę. Podczas jazdy ciągle się na niego gapiłam. Było w nim coś niezwykłego. Urzekły mnie jego wielkie oczy, którymi smutno wpatrywał się w widoki za szybą. Potem wysiedliśmy w Grodnie, on był z kolegą, trzymał gitarę i torbę. Chyba pojechali dalej, bo zostali na dworcu. Więcej go nie widziałam. Od tamtej pory próbuję przypominać sobie jego twarz, nie mogę przestać o nim myśleć. Chyba coś ze mną nie w porządku ;D

  2. Mi się kiedyś tak zdarzyło. Zobaczyłam go raz w kościele, a kilka miesięcy później spotkałam go na korkach z angielskiego *.*

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here