Świat internetu oraz nowych technologii z roku na rok nieustannie się rozwija. Jeszcze kilkanaście lat temu nie przypuszczalibyśmy, że portale społecznościowe będą miały tylu użytkowników i taką moc. Podręczny komputer, jakim jest oczywiście smartfon, może służyć niemal do wszystkiego. Zrobi zdjęcia, nagra film, skontaktuje się z bliskimi – jego możliwości są niemal nieograniczone. Cyfrowy świat ma spore przełożenie na to, co dzieje się w świecie rzeczywistym. Niekiedy dochodzi też do pewnego rodzaju wymian czy zamazywania granic, pomiędzy tymi dwoma rzeczywistościami. Jednym z takich zjawisk jest cyfrowa moda, która staje się coraz bardziej popularna.

Gry online oraz internetowe światy głównym odbiorcą cyfrowej mody 

Cyfrowa moda może nie być ważna dla niektórych gałęzi gier, takich jak kasyno na żywo, jednak w przypadku produkcji opartych o działania społeczności, takich jak Metaverse, jest to już niemal konieczność. Oryginalne skórki do broni czy postaci stały się już nieodzownym elementem gier online różnego rodzaju – Counter-Strike, League of Legends, Valorant. Wszędzie tam możesz wyróżniać się na tle innych, właśnie poprzez skórki. Okazuje się jednak, że to dopiero początek! 

Digital fashion nie ogranicza się tylko do wyżej wymienionych skórek. To rozwijająca się subkultura, która obejmuje projektowanie odzieży, a następnie przesyłanie jej na blockchain w postaci tokenów NFT. Istnieje przekonanie, że moda cyfrowa może pewnego dnia przyćmić zapotrzebowanie ludzi na prawdziwe, namacalne ubrania. 

Zacieśnienie więzi wirtualnych ubrań z NFT przyspieszyło zainteresowanie zarówno ze strony graczy i producentów gier, jak i marek, które chciałyby się w tej branży zareklamować. Coraz więcej przedsiębiorstw poszukuje współpracy z zespołami esportowymi czy największymi wydawcami gamingowymi, chcąc wprowadzić ekskluzywne kolekcje i gadżety do cyfrowego świata. 

Pierwsze kroki wirtualnej mody nie były zbyt udane

Luksusowa moda może pochwalić się wyjątkowo kreatywnym podejściem cyfrowym. Wschodząca generacja projektantów i dyrektorów artystycznych w ostatnich latach swobodnie eksperymentowała z nowymi technologiami, w sposób pomysłowy i praktyczny, ale czasami budzący wątpliwości. Na tapet można wziąć choćby „wirtualną armię” supermodelek Balmaina, składającą się wyłącznie z trzech cyfrowych, wielorasowych kobiet, zbudowanych na szokująco wąskim standardzie piękna. A kiepska próba CK? Naśladowanie qeerowego świata poprzez zaangażowanie Belli Hadid oraz Lil Miquel było nieco żenujące. 

W ostatnich latach regularne pokazy mody musiały być przeprowadzane w bardziej restrykcyjnych warunkach lub w ogóle odwoływane. Był to czas, kiedy cyfrowe eksperymenty nabierały rozpędu, a czołowe marki prześcigały się w nowych pomysłach. Projektantka Hanifa, Anifa Mvuemba, zwróciła uwagę prasy w maju 2020 roku, symulując swój wiosenny pokaz na wybiegu za pomocą technologii modelowania 3D. Co więcej, całe wydarzenie było transmitowane na żywo poprzez Instagrama. To było już zdecydowanie lepsze posunięcie, niż wcześniej wspomniane próby Balmaina czy Calvin Klein. 

Digital fashion pomoże producentom ubrań?

Zwolennicy wirtualnej mody podkreślają, że technologia to coś więcej niż krzykliwe chwyty marketingowe. Oprogramowanie do projektowania 3D używane przez marki takie jak Burberry, Calvin Klein i Tommy Hilfiger, jak twierdzą, może zoptymalizować produkcję odzieży fizycznej poprzez zmniejszenie nadmiaru odpadów podczas procesu projektowania i dopasowania. Cyfrowe prototypy mogą zminimalizować liczbę produkowanych próbek dla merchandiserów i do celów promocyjnych. Nowe style można powielać cyfrowo lub „dopasowywać” do ciał modeli (wirtualnych i fizycznych), celebrytów i wpływowych osób. 

Klient końcowy będzie mógł z kolei w rozszerzonej rzeczywistości „przymierzyć” dowolną ilość ubrań bez konieczności długiej wizyty w przebieralni. Co więcej, te produkty nie będą musiały nawet być fizycznie w sklepie! 

Tego typu obrót spraw mógłby realnie wpłynąć na branżę mody – zarówno tej ekskluzywnej, jak i casualowej. Tak drastyczne zmiany zdają się być jednak odległą wizją, bowiem nikt nie wyobraża sobie jeszcze, że wypad do galerii handlowej skończy się na przeglądaniu wizualizacji modelu własnego ciała i wybieraniu zakupów tylko i wyłącznie w cyfrowy sposób.