Ferie na nartach bez rodziców mogą być czymś więcej niż tygodniem spędzonym na stoku. To okazja, żeby poprawić technikę, poznać nowych ludzi i spróbować większej samodzielności. Jeśli myślisz o takim wyjeździe, dobrze wcześniej sprawdzić, jak wygląda obóz w Alpach i czego można się po nim spodziewać.
Narty czy snowboard? Nie musisz być mistrzynią
Obóz narciarski nie jest przeznaczony wyłącznie dla osób, które od dziecka świetnie jeżdżą. Początkujący mogą uczyć się podstaw, a bardziej doświadczeni uczestnicy pracować nad techniką. Ważne, aby grupy były dopasowane do poziomu umiejętności – dzięki temu nikt nie musi próbować nadążyć za osobami jeżdżącymi dużo szybciej.
Jeżeli zamiast nart bardziej kusi Cię deska, możesz wybrać szkolenie snowboardowe. Przed podjęciem decyzji dobrze sprawdzić program konkretnego turnusu, miejsce zakwaterowania i sposób organizacji zajęć. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „obozy i kolonie narciarskie w Alpach”, aby znaleźć wyjazdy ON-Camp i porównać ich program z tym, czego oczekujesz od ferii.

Jak może wyglądać dzień na zimowym obozie?
W przypadku ON-Camp dzień zaczyna się śniadaniem o 7:30, a już o 8:30 uczestnicy są na rozgrzewce. Od 9:00 rozpoczyna się jazda, o 12:30 przewidziany jest lunch, a od 13:30 kolejne szkolenie narciarskie lub snowboardowe. Powrót ze stoku zaplanowano około 16:00.
Taki harmonogram pokazuje, że wyjazd różni się od rodzinnych ferii, podczas których można spontanicznie zdecydować, czy danego dnia w ogóle wychodzi się na stok. Tutaj jazda jest jednym z głównych punktów programu, dlatego przed wyjazdem dobrze ocenić swoją kondycję i nastawić się na kilka godzin ruchu dziennie.

Co dzieje się po zejściu ze stoku?
Obóz nie kończy się wraz z odpięciem nart. Wieczorem przychodzi czas na integrację, gry, karaoke, dyskotekę czy zajęcia w grupach. W programie mogą znaleźć się też snowtubing oraz zimowa olimpiada z biegami, slalomem czy budowaniem igloo.
To istotne zwłaszcza wtedy, gdy jedziesz bez koleżanki lub kolegi. Wspólne aktywności ułatwiają poznanie grupy i sprawiają, że nie trzeba samodzielnie zastanawiać się, co robić przez resztę dnia. W bazie ON-Camp w Marilleva 1400 uczestnicy mają też do dyspozycji kryty basen i przestrzenie wspólne.

Alpy na pierwszy samodzielny wyjazd – co sprawdzić?
Perspektywa wyjazdu za granicę bez rodziców może jednocześnie ekscytować i trochę stresować. Dlatego przed zapisaniem się dobrze przejrzeć nie tylko zdjęcia stoków, ale przede wszystkim kwestie organizacyjne.
Sprawdź, kto opiekuje się grupą, jak prowadzone są szkolenia i gdzie znajduje się hotel. ON-Camp podaje, że zapewnia opiekę 24/7, a szkolenia prowadzone są według metodyki Rossignol Academy. Zajęcia narciarskie odbywają się z certyfikowanymi instruktorami PZN i są prowadzone na różnych poziomach zaawansowania. Zimową bazą jest Hotel Sole Alto w Marilleva 1400, położony bezpośrednio przy terenie narciarskim.
Co zabrać, żeby nie żałować już pierwszego dnia?
Poza sprzętem narciarskim lub snowboardowym przydadzą się rzeczy, o których łatwo zapomnieć podczas pakowania: kilka par skarpet narciarskich, bielizna termiczna, komin, rękawice oraz zapasowa para rękawiczek. Mokre rękawiczki następnego ranka potrafią skutecznie zepsuć początek dnia.
Do plecaka dobrze spakować krem z filtrem i pomadkę ochronną. Śnieg odbija promieniowanie słoneczne, a wiatr i niska temperatura szybko wysuszają usta oraz skórę. Przyda się też niewielki plecak na rzeczy potrzebne w ciągu dnia.
***
Artykuł sponsorowany




















