Jest taki stereotyp, że dziecko uzdolnione będzie albo prawnikiem, albo lekarzem. A co, jeśli na tych studiach wcale nie jest tak kolorowo? Sprawdź dlatego NIE warto iść na prawo.

Każdego roku polskie szkoły wyższe oferują setki miejsc na kierunku prawo. Uczelnie prywatne rosną jak grzyby po deszczu, a w każdej z nich zdobyć tytuł magistra za kilka tysięcy złotych rocznie. Do tego dochodzi jeszcze opcja studiów niestacjonarnych, które oferują uczelnie państwowe. W tym wpisie przedstawiamy negatywne aspekty studiowania prawa.

Prawo – dlaczego NIE wartość iść na te studia?

Dostanie się na prawo jest stosunkowo łatwe, jednak już pierwszego roku spora część studentów odpada. Studia nie są obowiązkowe – jeśli ktoś nie przychodzi na zajęcia i nie przyswaja omawianych tematów, to po prostu uczelnia może go wydalić. Są też osoby, które nie dają rady opanować tak dużej ilości materiału. Między liceum, a studiami jest dość duży przeskok i nie każdy jest w stanie osiągnąć wymagany poziom przed początkiem sesji. Niektóre osoby stwierdzają po kilku miesiącach, że nie jest to kierunek dla nich.

Każdego roku średnio 200 osób zostaje przyjętych na prawo na danej uczelni, a na koniec 5 roku zostaje około 50 studentów. Niestety studiowanie prawa nie jest łatwe i przyjemne. Ilość materiału do opanowania jest ogromna i raczej niemożliwym jest „ślizganie się” na samych trójkach. Obrona pracy magisterskiej także nie jest prosta – trzeba się wykazać zrozumieniem problemów prawodawstwa i ustroju.

To studia, na których dostajemy konkretną wiedzę – m.in. z historii, łaciny, prawa karnego, cywilnego, mediacji, stosunków międzynarodowych, języka obcego i nie ma tu mowy o tzw. „laniu wody” podczas egzaminów.

Mimo tego, że studia prawnicze nie są łatwe, to jednak nadal sporo osób kończy ten kierunek, przez co prawo przestało być czymś elitarnym (o ile w ogóle kiedykolwiek takie było). Dzisiaj bardzo łatwo jest znaleźć prawnika czy notariusza, a kolejne kancelarie wyrastają jak grzyby po deszczu.

Dobre zarobki po tym kierunku nierzadko oznaczają pracę po 16 godzin na dobę, nieważne czy to sobota, czy święto. Trzeba mieć świadomość, że nie każdy prawnik dostaje dochodowe sprawy – do tego trzeba być bardzo dobrym w swoim zawodzie i mieć dobrą opinię wśród klientów. Niesamowite sprawy bogaczy, to raczej serialowe fabuły niż autentyczna praca adwokata.

Odpowiedzialność, presja, trudność w opanowaniu prawa – nie przekładają się na pieniądze. Jeśli ktoś chce być prawnikiem tylko dlatego żeby dobrze zarabiać, to powinien wybrać inne studia, które będą łatwiejsze, a praca po nich lepiej płatna.

Załapanie się na praktyki także nie należy do najprostszych rzeczy. Pisząc brutalnie: student prawa jest dość „bezużyteczny”, ponieważ nie potrafi jeszcze redagować pism, a jedyne co może robić, to siedzieć i się uczyć. Konkurencja z kolei jest duża, dlatego trzeba się czymś wyróżniać – wszelkie kursy, wymiany czy certyfikaty są pomocne. Samo bycie studentem prawa nie gwarantuje sukcesu. Wiele osób myśli, że będąc na prawie, jest się półbogiem, czy wręcz geniuszem, jednak to nie jest prawda. Same studia nie przyniosą nam pracy, auta, domu, super spraw, itp. To jest dopiero początek drogi.

Prawo jest kierunkiem jednolitym, co oznacza, że po 3 latach nie mamy licencjatu. Dopiero zdanie magisterki daje nam status prawnika. Oznacza to, że rezygnując na którymś roku, zostajemy z niczym. Na innych kierunkach można się przemęczyć i dotrwać chociaż do licencjatu, ale na prawie nie ma to sensu, dlatego jeśli chcemy iść na te studia, to lepiej być o tym w 100% przekonanym.

Po 5 latach studiów zabawa dopiero się zaczyna. Jest coś takiego jak aplikacja – zawód prawniczy. Można być np. sędzią lub adwokatem, jednak na początku jest egzamin wstępny – dość trudny do zdania. Sama aplikacja trwa aż 3 lata… Tak, kolejne 3 lata nauki. Na niektórych uczelniach trzeba co miesiąc płacić około 500 zł za aplikacje. Nie jest to łatwe, bo zazwyczaj aplikanci pracują w kancelariach za bardzo niskie pensje, a oprócz tego muszą się jeszcze utrzymać.

Aplikacja nie jest obowiązkowa – można być po prostu prawnikiem po studiach. Takie osoby zarabiają jednak mniej, ponieważ lepiej zatrudnić od razu osobę, która może wystąpić w sądzie w todze.

Kolejna rzecz – prawnik nie pracuje tylko na sali sądowej. To często żmudne pisanie wniosków, apelacji, przeglądanie papierów… Sąd to tylko dodatek, ostatnia prosta. Nie ma płomiennych mów, jak w serialu „Suits”, a raczej prosta interpretacja faktów, na korzyść jednej ze stron. W sądzie zasiadają prawdziwi sędziowie i na nich takie mowy raczej nie zadziałają.

Zawód prawnika wiąże się z odpowiedzialnością – klient powierza Ci swoje życie, swój wynik sprawy rozwodowej czy karnej, być może grozi mu więzienie. Jako sędzia czy prokurator odpowiedzialność rośnie. Nawet takie zawody jak komornik czy notariusz nie są do końca spokojne.

Dlaczego powstał ten artykuł? Niestety coraz więcej osób wybiera studia prawnicze tylko dlatego, że ich rodzice tak chcieli lub dlatego, że wydaje im się, że te studia zapewnią im bogactwo… Mylne wyobrażenie o tym kierunku jest wciąż popularne w społeczeństwie. Prawo to trudny kierunek, do tego godzimy się na 8 lat nauki, bez opcji wyjścia, jaką jest licencjat. Ukończyć studia może każdy, ale po co później do emerytury pracować w zawodzie, który nas nie interesuje? Trzeba mieć na uwadze, że nie jest to praca od 7 do 15, a często trzeba odbierać telefony przez całą dobę, przeglądać tony akt i pisać nudne pisma. Wybierając prawo przemyśl to dobrze, aby wytrwać do końca i nie żałować.

Polecamy: ,,Nie pójdę na studia. Wolę być blogerką!”

2 KOMENTARZE

  1. Świetny artykuł, mam nadzieję, że co poniektórym otworzy oczy i pomoże dokonać właściwego wyboru w przyszłości. Chętnie przeczytałabym również tego typu tekst na temat studiów psychologicznych, ponieważ nadal wielu młodych ludzi decyduje się na nie ze względu na stereotypy typu: ,,jeden z łatwiejszych kierunków”, ,,psychologia to nic trudnego”, ,,teraz każdy chodzi do psychologa, ile kasy można na tym zbić!”. I w ten sposób psychologia staje się oklepanym kierunkiem, na który idzie bardzo wielu studentów, niestety mylnie przekonanych i w większości nie czujących nawet tego ,,powołania”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here