Zastanawiasz się, ile minut musisz przeznaczyć na trening, aby przyniósł on efekty? W tym wpisie postaramy się odpowiedzieć na to pytanie!

Stało się! Postanowiłaś wziąć się za siebie i zacząć ćwiczyć. Tylko ile minut (a może godzin?) należy przeznaczyć na trening, aby przyniósł on zadowalające efekty w możliwie jak najkrótszym czasie? Pewnie nie raz słyszałaś, że trzeba ćwiczyć minimum 40 minut, bo dopiero po upływie tego czasu, mięśnie zaczynają pracować i spalamy tłuszcz. Tylko czy aby na pewno to jest prawda? Zastanówmy się nad tym wspólnie!

Sama przez długi czas brałam magiczne 40 minut za pewnik. Sprawiło to, że gdy nie miałam do dyspozycji tyle wolnego czasu, to nie podejmowałam żadnego działania (po co, skoro i tak nie schudnę?). Z drugiej jednak strony, weźmy przykładowy trening Ewy, Skalpel. Całość trwa około 39 minut, z czego na początku Ewka zachwala opaskę holograficzno-jonową, która poprawia jej siłę, wydolność, koordynację ruchową oraz czas reakcji, czy jakoś tak 🙂 Na końcu filmu mamy jeszcze rozciąganie, które jest oczywiście potrzebne, ale czy można je zaliczyć do ćwiczeń i to na dodatek pomagających schudnąć? Nie jestem ekspertką w tej dziedzinie, ale wydaje mi się, że to ma raczej służyć rozluźnieniu mięśni i ewentualnemu zapobiegnięciu zakwasom, a nie chudnięciu. Samych ćwiczeń wychodzi więc około 35 minut. To o 5 minut mniej, niż długość, która gwarantuje nam schudnięcie. A przecież Ewka zapewnia, że jak będziemy ćwiczyć minimum 3 razy w tygodniu, bo będziemy widzieć pierwsze efekty już po miesiącu. Więc jak to jest?

Ile minut trzeba ćwiczyć, żeby schudnąć?

Z pewnością efekty po Skalpelu nie będą tak spektakularne, jak po intensywnym treningu, trwającym 40 minut i więcej, ale czy to oznacza, że powinniśmy rezygnować z każdej aktywności, która trwa krócej?

Ciężko jest mi uwierzyć w to, że skoro po 20-minutowym skakaniu na skakance nie mogę złapać oddechu, a na drugi dzień mam zakwasy, to nic mi to nie dało, bo skakałam zbyt krótko.

Nie wiem jak Wy, ale ja wolę wierzyć, że nawet najkrótszy trening jest lepszy niż żaden i nawet, jeśli dzięki niemu nie schudnę, to może chociaż nie przytyję 🙂

Źródło zdjęć: http://aboutpam.com/

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

  1. Ja osobiście stawiam na jakość wykonywanych ćwiczeń i dokładność, a nie na czas. Ćwiczyć trzeba trochę na “spontanie”, a nie z zegarkiem w ręku 🙂 W moim przypadku ćwiczenia stały się przyjemnością *^* Wybrałam swoje ulubione, zaczęłam od 25 powtórzeń i codziennie dodawałam 5. Rzecz inaczej miała się z pompkami, tutaj było ciężej. Na początek robiłam tyle, ile dałam radę czyli jakieś 3-5 i dodaję sobie po 1, czy też czasem 2 powtórzenia. Jeśli chodzi o ćwiczenia cardio postanowiłam, że będę wysiadała przystanek wcześniej i na hiszpański dochodzę piechotą. Tak samo po zajęciach mam 20 minut do autobusu, więc omijam fast food’a i idę przez park 4 przystanki dalej. Jeśli pogoda sprzyja do miasta jeżdżę rowerem lub moim zdaniem hitem każdych wakacji – rolkach. Do tego namówiłam przyjaciółkę na wspólne bieganie, więc po jej powrocie z wakacji zaczynamy 😉

    DZIEWCZYNY!!!
    Nie siedźcie ciągle w domu, skorzystajcie z pogody i dużej ilości wolnego czasu. Nie muszą to być nie wiadomo jakie ćwiczenia. Zacznijcie od spacerów, roweru, rolek – czego chcecie. Pamiętajcie, że jeśli wyrobicie sobie nawyk, to dalsze ćwiczenia będą przyjemnością, a nie zobowiązaniem! Właśnie osiągniecie sukces!
    Pozdrawiam
    Ola, lat 14

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here