Oliwia znalazła sposób na zdemaskowanie swojego niewiernego chłopaka. W liście opisuje jak tego dokonała.

Zdrada to chyba najgorsza rzecz, jaka może się przytrafić w związku. Zazwyczaj jest ona równoznaczna z rozstaniem, więc nic dziwnego, że mało która osoba, która dopuszcza się zdrady, decyduje się przyznać do winy. Wiele osób (szczególnie dziewczyny) potrafi jednak podświadomie wyczuć, że ich partner jest niewierny. Wtedy pozostaje tylko zdobyć jakiś dowód. Oliwia znalazła na to sposób i postanowiła się nim z nami podzielić. Przeczytajcie jej list.

,,Cześć Dziewczyny! Piszę do Was ten list, bo mam nadzieję, że komuś to się przyda, może ktoś skorzysta. Przez prawie rok byłam w związku z mega dupkiem. Nie będę opisywać tego, bo tak naprawdę opisałabym moje wyobrażenia. Wydawało mi się, że jesteśmy razem szczęśliwi, ale prawda wyglądała zupełnie inaczej. Byłam zdradzana i chcę Wam opisać jak to odkryłam.

Nie wiem kiedy między nami zaczęło się psuć. Był taki moment, że mieliśmy dla siebie trochę mniej czasu, bo zbliżał się koniec roku, dużo sprawdzianów, poprawki. Może to właśnie wtedy. Przez około miesiąc widywaliśmy się jakoś 1 w tygodniu i mało ze sobą pisaliśmy. To na pewno nie było tak, że mój były chciał się spotykać, a ja nie miałam czasu, więc się poczuł odrzucony i szukał pocieszenia w ramionach innych lasek. Oczywiście nawet taka sytuacja go nie tłumaczy, ale powiedzmy, że mogłabym trochę zrozumieć powód jego niewierności. Może to po prostu taki typ, co nie umie być tylko z jedną dziewczyną, nie wiem.

W każdym razie minął ten miesiąc, zaczęły się wakacje i teoretycznie powinno być jak wcześniej, ale czułam, że coś jest nie tak. Kilka razy odwołał nasze spotkanie z błahego powodu, miał mniej czasu i przede wszystkim wciąż trzymał telefon w kieszeni. Niby nic takiego, ale wcześniej tak nie robił. Zdarzało się, że dostawał smsy, ale udawał, że mi się przesłyszało. Tzn. miał włączoną wibrację i jak przychodził sms to albo zaczynał się wiercić, że to niby kanapa skrzypi albo gadał, że to w telewizji/za ścianą/robot kuchenny/pralka. Zawsze po kilku minutach szedł do łazienki i spędzał tam co najmniej 5 minut. Nie jestem jakaś chora, żeby tak kontrolować chłopaka, w ogóle to sobie uświadomiłam dopiero po czasie. Wtedy nie chciałam się sprzeczać, ani wyjść na nienormalną, więc po prostu olewałam to.

Raz jeszcze była taka sytuacja, że mi napisał, że jest chory, więc postanowiłam do niego zadzwonić. W słuchawce usłyszałam jakieś hałasy, jakby był w zatłoczonym miejscu. Po chwili połączenie zostało zerwane. Gdy zadzwoniłam po raz drugi to połączenie zostało odrzucone, a za 3 razem odebrał i przekonywał mnie, że to musiały być jakieś zakłócenia na linii. Oczywiście w tle była cisza, więc mu uwierzyłam.

Piszę te wszystkie przykłady, żeby pokazać jak zakochana dziewczyna ignoruje wszystkie sygnały. Teraz jak to czytam to wszystko wydaje się oczywiste, ale wtedy chciałam wierzyć, że mój były mówi prawdę, szczególnie że zapewniał, że mnie kocha. Trochę się rozpisałam, ale już przechodzę do tego, jak go zdemaskowałam.

Poprosiłam o pomoc moją przyjaciółkę. On nie miał jej numeru, więc była spora szansa, że plan się powiedzie. Umówiłam się z nią, że napisze do niego smsa o treści: ,,Kochanie zgubiłam telefon. To mój nowy numer”. Żeby przypadkiem nie pomyślał, że to ja do niego napisałam, umówiłyśmy się, że wyśle tego smsa jak ja z nim będę. Udało się. Kilka minut po tym jak zawibrował mu telefon (wtedy już nawet tego nie komentowałam, bo nie chciałam słuchać kolejnych kłamstw) poszedł do łazienki. Napisałam wtedy do przyjaciółki, żeby umówiła się z nim gdzieś w okolicy. Rybka połknęła haczyk. Kiedy wrócił z łazienki powiedział, że jego mama wychodzi, a on pilnie musi zająć się siostrą. Tak naprawdę pognał na spotkanie z moją przyjaciółką. Wyszłam z domu chwilę po nim, tak żeby mnie nie zauważył. Był tak nieostrożny, że umówił się z nią w centrum handlowym. Usiadł na ławce i czekał. Przyszłam ja. Jego miny nigdy nie zapomnę. Nawet się nie tłumaczył, tylko powiedział ,,sorry, że tak wyszło”.

Wiem, że ten sposób był trochę szalony, ale może któraś z Was z niego skorzysta. Oby żadna nigdy nie musiała, ale chłopcy to świnie i lepiej na nich uważać”. Oliwia.

Źródło zdjęć: Pinterest

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here