„Apel do młodzieży w sprawie koronawirusa
Źródło: Pixabay

Marysia martwi się, że jej znajomi nie stosują się do obostrzeń nałożonych przez rząd.

„Cześć, na imię mam Marysia i skończyłam 15 lat. Mój wiek nie jest tak bardzo istotny, ale chciałam podkreślić, że mam znajomych w swoim wieku oraz starszych, a wydaje mi się, że oni totalnie nie myślą i są nieodpowiedzialni.

Wszyscy wiemy jaka jest obecnie sytuacja. Wprowadzono wiele zakazów, każdy z nas powinien dbać o siebie i swoich najbliższych. Niby logiczne, ale jakby nie dla wszystkich. Z coraz większym przerażeniem obserwuję to, co wyprawiają moi znajomi. Na Fejsie niemal codziennie ktoś dodaje relację czy fotkę z jakiegoś wyjścia. Nie są to spacerki, a nawet piwko nad jeziorkiem. Niektórzy piszą wręcz, że oni maseczek nie noszą, bo mają to gdzieś i wymieniają się radami, co mówić policjantom, gdyby ci ich zatrzymali. No, ludzie! W taki sposób to my się nigdy tego wirusa nie pozbędziemy. Czy naprawdę tak ciężko założyć tę maseczkę? Czy komuś korona z głowy spadnie? O co chodzi z tym chwaleniem się, że ktoś nie nosi i ma to gdzieś? Zdrowie i życie bliskich osób (rodziców, dziadków) jest tak mało istotne? Mi też nie jest jakoś super wygodnie w tych maseczkach i jak jestem na odludziu, nie ma nikogo w zasięgu wzroku, to zdarza mi się ją lekko opuścić z nosa, ale chodzenie wśród ludzi, grupkami, bez maseczek i grille, ogniska, to moim zdaniem przegięcie.

Co Wy o tym myślicie?”.

Polecamy: „Przyjaciółka obraziła się, bo nie chciałam jej odwiedzić”

KORONAWIRUS: Co można robić podczas domowej kwarantanny?
Obraz Ryan McGuire z Pixabay

16 KOMENTARZE

  1. Nawet dzisiaj lekarze się wypowiadali że noszenie tych maseczek jest bez sensu bo to nic nie daje i ma charakter tylko manifestacyjny, żeby pokazać że ludzie pamiętają o tym wirusie. I się jeden nawet podśmiewał że to nic nie pomaga ale potem chyba się zorientował że w telewizji nie wypada tak mówić i zaczął się tłumaczyć że broń Boże nie namawia obywateli do „łamania prawa”. A wszyscy panikują jakby niewiadomo co się działo, na inne choroby umiera więcej osób i nikt tak o tym nie nawija do zżygania 🤦‍♀️

    • Marta, ja, jula i Honeyy wypowiedziałyśmy się na ten temat, ale powtórzę:
      – Maseczki nie działają. Przyjmijmy. Co to zmienia? Korona ci z głowy spadnie jak założysz?
      Jak już powiedziałam, wychodzę jednak z założenia, że lepiej zabezpieczyć się bardziej, niepotrzebnie, niż za słabo i żałować.
      – Ale odpuśćmy politykę – nawet jak czasem coś nagniesz, okej. Nie należy mieć paranoi. Ale być z tego dumnym? “Haha, ja nie przestrzegam kwarantanny, spotykam się z ludźmi, chodzę na imprezy, liże kible w publicznych toaletach i mam w nosie zdrowie moich dziadków i starszych sąsiadów”. Brawo, serio. I nie tyczy się to Ciebie, ale są ludzie, którzy pokazują to swoim zachowaniem, a nawet tak wprost mówią.
      – Masz choroby układu oddechowego? Dobrze, rozumiem. Ja też nie uważam niektórych elementów naszego prawa za rozsądne lub konieczne. Ale jeśli nie masz tych chorób, to chyba nic Ci się niestanie jak pare razy założysz? Tak bardzo uderzy to w twoje przekonania?
      – tak, Szumowski nawet się śmiał, że on nie wie po co ludzie noszą te maseczki, a później nagle zmienił zdanie… Ja mam takie samo podejście jak Ty. Lepiej nosić, bo nie jest to dla mnie jakiś wielki problem (rozumiem, że są osoby, które mają problemy z oddychaniem i okej, ale też widziałam w necie komentarze, że ktoś radził innym, że mają tak gadać, w razie gdyby policja ich złapała i to już moim zdaniem nie jest okej…). Nie chciałabym później sobie zarzucać, że mogłam się bardziej postarać, lepiej zabezpieczyć i może by nie doszło do tragedii.
      – Poza tym tu nie chodzi tylko o maseczki, co żeście się tak tego tylko uczepili? Tu chodzi o ograniczanie grupowych spotkań, choć trochę. Umierają 16-18 latkowie bez powikłań. KORONAWIRUS CZĘSTO NAWET JAK GO PRZEŻYJESZ KOŃCZY SIĘ INNYMI CHOROBAMI PRZEWLEKŁYMI. Chciałam to podkreślić, by każdy to zobaczył. Grypa ma większą śmiertelność, ale jak już przeżyjesz to jest okej, nie? W przypadku koronawirusa nie.
      – Nie wiem nic o tobie ani twojej rodzinie, więc podam przykład Jadzi. Jadzia uważa wirusa za małe zagrożenie, więc się nie zabezpiecza (chodzi na spotkania grupowe bez maseczki). Po jakimś czasie okazuje się, że ma koronawirusa, ale bardzo lekkiego. Jadzia nie wychodzi przez tydzień z domu, i jest okej – przeszła chorobę. Ale nie pomyślała o tym, że w między czasie spotkała się ze swoimi dziadkami, a w windzie jechała bez maseczki obok starszego sąsiada. Cała trójka jest po 80, mają choroby przewlekłe. Nie lubię smutnych zakończeń, więc dziadkowie się nie zarazili, a sąsiad wyzdrowiał. Ale Jadzia wie, jak to się mogło przez nią skończyć. Jadzia widzi, że założenie maseczki i ograniczenie spotkań to mniejsze poświęcenie niż ludzkie życie. I pamięta, że jej dziadkowie są zaszczepieni na wiele chorób, jak ona, ale nie na koronawirusa.

      Nawet jeśli maseczki nie pomagają, to ograniczanie kontaktu tak. Nie wybaczyłabym sobie gdyby przez moje poglądy/ocenę sytuacji umarli lub nabyli chorób przewlekłych moi bliscy. Maseczki nie pomagają bardzo. To tylko lekka osłonka, ale to jak z zasłanianiem ust przy kichaniu. Udowodniono już, że częśc baktrii i tak przelatuje, niezależnie czy zasłonisz usta czy nie. A ludzie zasłaniają, wiesz czemu? Bo chociaż trochę to pomaga.

  2. Moim zdaniem to lekka przesada. Ja owszem, spotykam się z przyjaciółkami, ale nosimy maseczki(zwłaszcza przy ludziaxh, w miejscach publicznych) ale z reguły jak z nimi gdzieś wychodzę, to jest albo na rowery, albo na spacer gdzieś w pola, gdzie ludzi nie ma. I przyznaję – na rowerze nie noszę maseczki(mam problemy z oddychaniem o podłożu nerwowym, na rowerze z maseczką mam niedotlenienie) ale gdy przejeżdżamy wśród ludzi czy przez centrum, to zakładam ją. Jednak gdy jestem sam na sam z jedną koleżanką, na łysym polu na którym nikogo oprócz nas nie ma, to maseczki nie noszę. Prawo nakazuje zasłaniać nos i usta w miejscach publicznych, a odległości równo 2m praktycznie nikt nie utrzymuje. Więc nie jest to łamanie prawa, zwłaszcza jeśli idę parę metrów od tejże koleżanki. Nikt w obrębie 20km od naszej miejscowości nie zachorował, tzn. nie zachorował objawowo. Jest duże prawdopodobieństwo, że większość ludzi już przechorowała. I szczerze, to codziennie w naszym kraju na raka umiera ok.20 osób, na powikłania grypy w bodajże styczniu zmarło osób chyba tam ponad 200. Owszem, koronawirus jest śmiertelny, ale jeśli masz choroby towarzyszące. Owszem, umierają 16latkowie, ale tylko z chorobami współistniejącymi. Nie ma szans na to żeby zdrowy młdy człowiek, o przeciętnej lub ponadprzeciętnej odporności, zmarł na koronę. A przynajmniej ja wolę w to wierzyć niż izolować się od społeczeństwa w jakiejś piwnicy.

    • I z tobą się zgodzę, ale to jest jednak inny przypadek. Mieszkam w Warszawie i koleżanki grupowo chodzą do galerii bez maseczek. Jeśli robisz tak jak mówisz to właśnie super – ani w paranoję nie popadasz, ale jednak myślisz o bezpieczeństwie.

      A tak w ogóle – ta 16 latka z Francji nie miała nie miała chorób współistniejących, a jednak nie miała szczęścia. Czyli jednak szanse są.
      Ale i tak uważam, że robisz dobrze – ani za bardzo w tą, a ni w drugą. Zamykać się w piwnicy nie trzeba – liczy się to by zachować podstawowe zasady BHP i tyle, a nie prosić się o koronę, a już tym bardziej macać mikrofony dziennikarzy czy lizać publiczne toalety.

    • Zuza i Twoje podejście jest zdrowe i normalne. Nie ma co popadać w paranoję, no ale jak idę z psem na spacer (w maseczce) i widzę, że rówieśnicy chodzą grupkami, puszczają muzę z telefonu i NIKT nie ma maseczki, to mi się nóż w kieszeni otwiera…

  3. Noszenie tych maseczek i rękawiczek to jedna wielka paranoja. Przecież one nie powstrzymają wirusa i ten kto ma się zarazić i tak to zrobi. Przecież on jest tak mały że i tak przejdzie przez mikroskopijne otwory w tej maseczce, które mają przepuszczać powietrze. Nasz rząd robi z nas idiotów ale cóż, głupimi ludźmi łatwiej manipulować 🙂 a niedokształceni ludzie w to wierzą nie mając o niczym pojęcia

    • Jeśli się nie mylę, to nasz rząd początkowo odradzał noszenia maseczek… Hmm…

      Maseczki chronią jeśli chory je nosi. Nie chronią noszącego. Poza tym wychodzę z założenia, że lepiej zabezpieczyć się bardziej, niepotrzebnie, niż za słabo i żałować. I nie mówię o tym, że nam ma się coś stać, choć nam też. Mam namyśli naszych dziadków i ogółem osoby starsze. Nawet jakby komuś się nic nie stało, nie umarłby, a może nawet nie miałby powikłań po chorobie, czy wybaczyłby sobie… Nie będę może nawet kończyć, odpukać. Ale wiesz co mam na myśli

      • Już widzę jak maseczka która zakrywa znikomy procent ciała ma ochronić człowieka przed wirusem który ma takie rozmiary że wejdzie ci do domu przez zamknięte drzwi 🤦‍♀️ Większość z nas pewnie jest już zarażona i roznosi to na każdym kroku, wystarczy dotknąć rzeczy której ktoś chory dotykał żeby coś złapać. Ale lepiej wmawiać ludziom że ich maseczki ochronią, chyba żeby pokazać ludziom jak władze wszystko pięknie ogarniają bo przecież zbliżają się wybory i trzeba sobie głosów nazbierać 🙂

        • Misia, rozumiem nie lubisz naszego rządu, ja też jego fanką nie jestem. Ale okej. Maseczki nie działają. Przyjmijmy. Co to zmienia? Korona ci z głowy spadnie jak założysz?
          Jak już powiedziałam, wychodzę jednak z założenia, że lepiej zabezpieczyć się bardziej, niepotrzebnie, niż za słabo i żałować. Ten cały wirus już się powoli kończy, to ostatnia prosta. Niezależnie od tego, jak głupia jest nasza władza (Duda walczy z wirusem przez hot16, które powstało, by zebrać kasę, której on nie dał?) tu chodzi też o kwarantanne, o niespotkania w dużej ilości ludzi.
          I wierz mi, byłoby gorzej gdyby wszyscy mieli podejście: “olać zasady, pospotykajmy się!”. Wmawiać, nie wmawiać… Nie tylko w naszym kraju tak jest, nie tylko nasz rząd tak mówi. Tak, rządy większości krajów europejskich mówią tak tylko po to by PiS wygrało wybory.
          Ale odpuśćmy politykę – nawet jak czasem coś nagniesz, okej. Nie należy mieć paranoi. Ale być z tego dumnym? “Haha, ja nie przestrzegam kwarantanny, spotykam się z ludźmi, chodzę na imprezy, liże kible w publicznych toaletach i mam w nosie zdrowie moich dziadków i starszych sąsiadów”. Brawo, serio. I nie tyczy się to Ciebie, ale są ludzie, którzy pokazują to swoim zachowaniem, a nawet tak wprost mówią.
          I powtórzę jeszcze raz: lepiej zabezpieczyć się bardziej, niepotrzebnie, niż za słabo i żałować. I nikomu tu korona z głowy nie spadnie.

          • P.S. Temat polityki jest dla mnie słaby i nie lubię o tym gadać, ale ogólnie to co robi nasz prezydent to mi się w głowie nie mieści. Ludzie chorują i umierają, tracą pracę, nie mają za co żyć, a ten zakłada Tik Toka i rapuje… Trochę to nie na miejscu wg mnie.

            P.S.P.S. Lizanie kibli – no comment

      • @xyz tak, Szumowski nawet się śmiał, że on nie wie po co ludzie noszą te maseczki, a później nagle zmienił zdanie… Ja mam takie samo podejście jak Ty. Lepiej nosić, bo nie jest to dla mnie jakiś wielki problem (rozumiem, że są osoby, które mają problemy z oddychaniem i okej, ale też widziałam w necie komentarze, że ktoś radził innym, że mają tak gadać, w razie gdyby policja ich złapała i to już moim zdaniem nie jest okej…). Nie chciałabym później sobie zarzucać, że mogłam się bardziej postarać, lepiej zabezpieczyć i może by nie doszło do tragedii.

  4. Jak ja to znam… U mnie już wszyscy się spotykają, i ja jestem jakaś dziwna, że nie chce. W kółko piszą na messengerze rzeczy w stylu “ha a ja dzisiaj byłam z [imię koleżanki] w Auchan i nie miałam maseczki” albo “a moi rodzice to od początku kwarantanny robią imprezy i codziennie mają gości”. A głusi na wszystkie argumenty, bo przecież “ten wirus to nie jest realne zagrożenie”. Umierają 16 latkowie, nie ma szczepionki, a nawet jak pokonasz chorobę to występują różnego rodzaju powikłania. Rozumiem takie teksty w marcu, ale teraz, serio ludzie? Nie rozumiem tego w ogóle. I że to kiedy rzadko wychodzisz świadczy o tym, że masz paranoje. To już końcówka, tak jak powiedziałaś, korona nikomu z głowy nie spadnie.
    Ja próbowałam wielokrotnie z nimi rozmawiać na ten temat, ale szczerze? Już mi się nie chce. To zdrowie ich i ich bliskich. Jeśli takie mają do tego podejście, mogę mieć tylko nadzieję, że nie poza głupotą nie zachorują także na koronawirusa.
    Nie mówię o paranoi. Wychodziłam do lasu, moi rodzice chodzą do sklepu, w marcu spotkałam się z wujkiem i jego dziećmi (najmłodsze miało urodziny, było to w tym okresie w pełni legalne). Ale bycie dumnym z łamania prawa, które ma ratować ludzkie życia? Nie tylko ty się tu liczysz, a rodzina, znajomi, sąsiedzi, przypadkowe osoby jakie wtedy spotkasz?

    Trochę się jak widać zdenerwowałam, ale po przeczytaniu twojej wiadomości się lekko wkurzyłam hahah Jak widać są jeszcze rozsądni ludzie, ale czasem mam wrażenie, że to wymierający gatunek.

    I chce zaznaczyć, że znam jeszcze trochę osób, które przestrzegają tych zasad i nie spotykają się, noszą maseczki. Niestety takie osoby chorują przez tych idiotów “ja mam silny układ odpornościowy”.

    • Są ludzie i parapety… Ja się momentami czuję jak mega frajer, bo stosuję się do wytycznych, ograniczam jak się da spotkania i kontakt z innymi, noszę maseczkę, uczulam rodzinę, żeby na siebie uważali, a potem czytam w internecie porady jak przechytrzyć policję i co im mówić, żeby nie musieć nosić maseczki… Tak jakby to był taki problem kurde założyć te maseczkę. No nie rozumiem 🙁

      • Nareszcie ktoś z rozsądnym podejściem😉
        To co tu napisałaś to w 100% racja. Oprócz poszczególnych przypadków, korona nikomu z głowy nie spadnie jak ta głupią maseczkę założy. Poza tym, czy tylko ja mam wrażenie, że ludzie teraz dla szpanu wychodzą częściej niż zwykle? Widzę to po moich znajomych. Zwykle nawet przez wakacje 2/3 spotkania. A teraz bum! Tu restauracja, tu grill, tu do galerii, domu, wspólne bieganie… Jakby od kiedy to wasza rutyna??? Nagle zaczęliście biegać jak epidemia wybuchła, tak? (oczywiście to nie wszyscy, poszczególne przypadki)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię